A JAK SIE KLIKNIE W OBRAZEK, TO ROBI SIE WIEKSZY I MOZNA PRZECZYTAC BEZ ZAKLADANIA OKULAROW

kąkurs

chce wygrac TE OBRZYDLIWA KASIURE, zeby moc spokojnie rysowac. jak nie wygram, to troche mniej spokojnie, ale tez bede rysowac. a jesli chcielibyscie zaglosowac - byloby wspaniale. dziekuje i pozdrawiam wszystkich: singlow/singielki, parowki i szczesliwe buly (bula to ta, co bez parowki, ale zadowolona) :)

bonus poza numeracja

bonus poza numeracja

bonus poza numeracja

wyjatkowo z komentarzem:
drecza mnie te kreski. stresuje sie. chcialy byc narysowane, to je narysowalam. a potem, do jednej mysli doczepialy sie nastepne. zastanawialam sie nad tym. jak sie mowi, ze nasz papiez, to wiadomo, o ktorego chodzi.
stosunek kosciola do mniejszosci (tyle razy poruszany). ze na pewnych zasadach sa tolerowane. czy do kobiet (tak, mam watpliwosci rysujac zakonnice). ze kosciol nie jest (o ile w ogole bedzie) gotowy na rewolucje. ale ja zyje teraz a nie milion lat. i chce zmian teraz. zmian, czyli rownego traktowania.
czy afery, ktore kosciol przemilcza.
stad ten papiez, ktorego narysowalam tylko czesciowo.
reka, ktora w pelnym portrecie dobrotliwie dotyka ust, tutaj dla mnie je zaslania. tworzy sie tajemnica.
wole, jesli rysunek mowi sam za siebie. w sferze publicznej lepiej sie czuje wrzucajac obraz niz slowo.
wiem, ze latwiej w takich tematach o kontrowersje niz dyskusje. a tez dla samej siebie czuje, ze tutaj jest moja granica. oczywiscie, to sa moje watpliwosci, o ktorych napisalam, mysli, ktore sie pojawiaja, jak mysle: nasz papiez. lecz dostrzegam tez za duzy kontrast miedzy tymi kreskami a pozostalymi, ktore tutaj umieszczam. niezaleznie od tego, ze za wieloma z nich tez kryja sie rozne historie.

627 - greetings from london 36